Program tv podoba Ci się najbardziej

Ministerstwo ostrzega. Nie będziesz jak Grucha: Paszport Polsatu nie pozwoli przekroczyć granicy Gdańsk. Powstanie plac zabaw 'Karuzelin'. Tym razem z myślą o dorosłych Kino na wodzie. Wyjątkowe pokazy filmowe w Paryżu HBO GO wietrzy bibliotekę. Blisko 40 filmów zniknie z platformy do końca lipca HBO GO zapowiada gorący sierpień. Widzów czeka miesiąc pełen hitów 5 niezwykłych ... Żelechowska 22 21-400 Łuków [email protected] copyright 2012-2013 MAGNES.TV Strony internetowe na telefon Łuków Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies . Który zawód podoba ci się najbardziej? 2010-06-26 12:44:34 Jaki zawód podoba Wam się najbardziej ? 2009-11-24 18:30:16 Jaki zawód podoba wam się najbardziej ? 2010-01-22 21:10:59 Uważa się go za zły omen, podobno zwiastować może śmierć. Poza tym jego nie najlepsza opinia wiąże się również z faktem, że kruk jest padlinożercą, co może wywoływać obrzydzenie i niechęć. Jeśli to kruk najbardziej przykuł twoją uwagę, to znak, że jesteś osobą skrytą. Okazuje się, że czasem wystarczą… „Pomysłowe projekty”! W nowym programie poznacie Iwonę Durkę! Architektka i projektantka wnętrz dołącza do grona prowadzących stacji HGTV! Prawie pięć lat temu postanowiła całkowicie zmienić swoje życie i zająć się tym, co ją najbardziej interesuje, czyli aranżacją wnętrz. Urząd Miejski ogłosił konsultacje społeczne w sprawie wyboru projektu fontanny, która miałaby stanąć na Rynku w Gnieźnie. Który projekt podoba Ci się najbardziej? Niezwykły animowany serial dla dzieci, wyprodukowany przez CBN (USA), w którym główni bohaterowie: Ola, Krzyś i Gizmo przenoszą się w czasie i poznają pełne przygód historie biblijne. Dzieci uczą się prawd biblijnych i moralnych, do jakich główni bohaterowie dochodzą w trakcie trwania każdej z podróży. Która kobieta najbardziej podoba się temu mężczyźnie? Brunetka w koralowej sukience stoi najbliżej, przechyla głowę w jego stronę i zalotnie bawi się włosami. Niezwykły animowany serial dla dzieci, wyprodukowany przez CBN (USA), w którym główni bohaterowie: Ola, Krzyś i Gizmo przenoszą się w czasie i poznają pełne przygód historie biblijne. Dzieci uczą się prawd biblijnych i moralnych, do jakich główni bohaterowie dochodzą w trakcie trwania każdej z podróży.

Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.

2016.12.09 22:27 Technolog Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.

Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.
Gdy w ostatnich latach wielu dziennikarzom coraz trudniej było ukrywać polityczne sympatie i antypatie, jemu nerwy nie puszczały. Koledzy dziennikarze to doceniali. Nominację do Nagrody Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego uzasadniano: "za obiektywizm i bezstronność, w szczególności za współprowadzenie debaty przed wyborami prezydenckimi w TVP 1". Redakcje nominujące go do tytułu Dziennikarza Roku 2015 pisały m.in.: "za obiektywizm prowadzonych programów telewizyjnych w gorącym okresie".
Krzysztof Ziemiec na punkcie bezstronności i obiektywizmu zawsze był czuły. - Jeżeli miał coś autoryzować swoim nazwiskiem, bardzo dbał o to, żeby to było wyważone - zapamiętała Amelia Łukasiak, która dziewięć lat temu była szefową programów informacyjnych w Telewizji Puls, gdzie Ziemiec prowadził informacyjny "Puls raport".
Wartości nadrzędne
Ci, którzy znają Krzysztofa Ziemca, zapewniają, że na co jak na co, ale na manipulacje to on był odporny. Pomagają mu w tym wartości zaszczepione już w dzieciństwie. Wychowywał się w 40-metrowym mieszkaniu, w którym mieszkały cztery osoby. To był zwykły blok na warszawskim Mokotowie, ale mieszkała w nim inteligencja: nauczyciele, lekarze, wykładowcy. Mama Krzysztofa Ziemca była lekarką, ojciec - inżynierem. Należał do podwórkowej paczki, z którą trzymał się też w szkole i harcerstwie.
Jego poglądy i sposób patrzenia na świat ukształtowały wtedy obie babcie. Przekazały mu one wartości, które określił w rozmowie z Opoka.org.pl: "Gdybym powiedział: Bóg, Honor, Ojczyzna, to byłoby patetyczne, ale mimo tego z uporem krążyłbym wokół tych trzech idei. Po prostu być przyzwoitym".
Rodzice chcieli, żeby miał konkretny zawód. Dlatego po ukończeniu jednego z lepszych w Warszawie Liceum im. Tadeusza Reytana poszedł na Politechnikę Warszawską, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Inżynierii Ochrony Środowiska. Krzysztof Ziemiec miał być specjalistą od budowy wodociągów i oczyszczania wody. Na czwartym roku podjął dodatkowe studia na kierunku budownictwo wodne. Zaliczył na nim przez rok trzy lata nauki. "Byłem nastawiony na to, żeby być takim budowlańcem z krwi i kości, który będzie potrafił wszystko i nikt go nie zagnie na budowie" - opowiadał w marcu 2013 roku uczniom Zespołu Szkół nr 1 (technikum i zasadnicza szkoła zawodowa) w Mławie.
Jednak młody Ziemiec miał też marzenie: chciał zostać dziennikarzem, najlepiej radiowym. Zaraził się nim już wtedy, gdy z rodzicami wyjeżdżali na wakacje i pod namiotem słuchali małego radia tranzystorowego. O swoim marzeniu długo nikomu nie mówił. Wstydził się, że gdy inni się o nim dowiedzą, popukają się w czoło.
Jednak nie odpuścił i po obronie pracy magisterskiej rozpoczął podyplomowe studia dziennikarskie. Uczył się w pracowni radiowej polsko-amerykańskiego studium dziennikarskiego.
Był początek lat 90., okres spektakularnych i szybkich karier. Powstające wtedy polskie firmy i wchodzące do Polski zagraniczne koncerny poszukiwały młodych zdolnych specjalistów. Wystarczyło mieć skończone studia i znać angielski. Krzysztof Ziemiec też trafił do takiej dobrze prosperującej wtedy firmy. Miał dwadzieścia kilka lat, dostał stanowisko, biurko i służbowy samochód, a także pensję wyższą od tego, co zarabiał jego ojciec. Po latach opowiadał, że zdawał sobie sprawę z tego, iż coś jest nie tak: "Czułem, że jestem za młody, że za wcześnie, za szybko i że nie zasłużyłem jeszcze na to wszystko, co dostałem ot tak sobie".
W 1994 roku Program III Polskiego Radia szukał nowych głosów, które ożywiłyby tę rozgłośnię. Krzysztof Ziemiec zgłosił się. Miał radiowy głos i łatwość poprawnego mówienia do mikrofonu. Współpracował wtedy też jako fotoreporter z tygodnikiem "Nowe Państwo". Po wprowadzeniu go w tajniki pracy w Trójce szybko rzucono go na głęboką wodę - zaczął prowadzić audycję "Zapraszamy do Trójki". Przez kolegów i koleżanki z Trójki został zapamiętany jako dobry prowadzący. Ale też taki, który, gdy zauważył np. próby wpływania na dziennikarzy przez szefów, potrafił się postawić. - Widziałam go w kilku takich trudnych sytuacjach i zachowywał się jak trzeba - mówi Magda Jethon, wieloletnia dziennikarka radiowej Trójki.
W 2001 roku startował pierwszy w Polsce telewizyjny kanał informacyjny TVN 24. Krzysztof Ziemiec postanowił wykorzystać szansę i przeskoczyć z radia do gwarantującej większą popularność telewizji. - Pojawił się w pierwszej grupie zatrudnianych dziennikarzy - mówi jeden z ówczesnych szefów TVN 24. Prowadził tam serwisy informacyjne.
Po dwóch latach Krzysztof Ziemiec dostał kolejną szansę. TVP reformowała swój serwis informacyjny - "Wiadomości", które przy "Faktach" TVN i tym, co oferował TVN 24, wyglądały siermiężnie. Jednak to nadal był najpopularniejszy program telewizyjny z kilkumilionową widownią. Zmieniono studio, oprawę graficzną na nowocześniejszą, muzykę do czołówki skomponował Piotr Rubik. Byli też potrzebni nowi prowadzący. Wśród nich znalazł się Krzysztof Ziemiec, który wkrótce zaczął prowadzić "Wiadomości" na zmianę z Dorotą Wysocką-Schnepf. "Wiadomości" w nowej odsłonie zostały zaprezentowane w październiku 2004 roku.
Nowy prowadzący stawał się popularny. Został zaproszony do udziału w programie sylwestrowym TVP 1, który prowadzili Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Ziemiec wystąpił obok m.in. mającej już wtedy status gwiazdy Moniki Olejnik, przedstawiając dobre wiadomości i prognozy na nowy 2005 rok.
Na zsyłce
Wszystko szło dobrze do września 2006 roku. Wtedy dostał propozycję nie do odrzucenia: będzie prowadził główne wydanie serwisu informacyjnego Jedynki tylko w co drugi weekend. Nie bał się wtedy zakomunikować swoim szefom, że ta propozycja bardzo mu się nie podoba. "Jestem zaskoczony, a przede mną bardzo trudna decyzja: przyjąć ofertę, która mi się nie podoba, czy szukać innej pracy - mówił w "Presserwisie".
Trochę ponad miesiąc później zaczął od poniedziałku do piątku prowadzić główny serwis Dwójki - "Panoramę" o godz. 22.30. To była dla niego zsyłka. Po potędze tego programu z lat 90. pozostało już tylko wspomnienie. "Panorama" coraz szybciej traciła wtedy widzów, m.in. dlatego, że często zmieniano pory jej emisji.
Ziemiec w telewizyjnej Dwójce przetrwał niecały rok. We wrześniu 2007 roku złożył wypowiedzenie. Przechodził do Telewizji Puls, w którą zainwestował koncern News Corp. Ruperta Murdocha.
Amelia Łukasiak, szefowa Ziemca w Pulsie, właśnie z tego okresu zapamiętała, że dla niego najważniejsze były obiektywizm i bezstronność. - On był tak pryncypialny, że czasami sama mu mówiłam: nie musisz być taki przezroczysty. Tym bardziej w prywatnej telewizji, bo widzowie lubią wyrazistych dziennikarzy - wspomina Amelia Łukasiak.
Wypadek
W niedzielę wieczorem 22 czerwca 2008 roku jego żona Danuta podgrzewała parafinę kosmetyczną, którą stosowała na pękającą skórę na dłoniach. Zapomniała o niej i położyła się spać. On w tym czasie leżał w wannie. Nagle poczuł spaleniznę. "Wyszedłem z wanny, w kuchni zobaczyłem łunę. Parafina uległa samozapłonowi. Najpierw - jako stary harcerz - przykryłem garnek pokrywką, licząc, że odcięcie powietrza zdusi ogień, ale wtedy nastąpił wybuch. Chciałem to wynieść. Nie pomyślałem, że garnek był rozgrzany do czerwoności i wypadnie mi z rąk. Płonąca parafina oblała mnie i podłogę. W ten ogień padałem, wstawałem. W korytarzu natychmiast zajęła się kupiona kilka tygodni wcześniej szafka. Nad nią były korki, które się przepaliły, wszystko wysadziło. Trwało to sekundy, może minuty" - opowiadał w wywiadzie dla Poranny.pl. Zaczęły się palić drzwi, które były jedyną drogą ucieczki z płonącego mieszkania. Ziemcowi udało się je otworzyć i ewakuować trójkę swoich dzieci, żonę i samemu się stamtąd wydostać.
Miał poparzenia drugiego i trzeciego stopnia rąk i ud. Trafił do szpitala. Przez kilka dni lekarze utrzymywali go w śpiączce farmakologicznej.
Rehabilitacja trwała prawie półtora roku. Krzysztof Ziemiec opowiadał w mediach o swoim doświadczeniu, o tym jak miał przykurcze, że go bardzo bolało. Mówił szczerze, nawet o intymnych szczegółach, że nie był w stanie wykonywać nawet najbardziej podstawowych czynności.
Chciał wrócić do pracy. Ale News Corp. wycofał się z Telewizji Puls. Program "Puls raport" został zlikwidowany, pracę straciło prawie 120 osób, więc tam nie było dla niego miejsca.
Pod koniec 2009 roku "Wiadomości" wyemitowały materiał, że Krzysztof Ziemiec wraca do tego programu. "Dla osób borykających się z problemami zdrowotnymi może to być dowód, że można się podnieść" - mówił wtedy.
Szybko wrócił na szczyt. W czerwcu 2010 roku razem z Dianą Rudnik poprowadził debatę kandydatów na prezydenta. W 2011 roku zdobył Telekamerę w kategorii Informacje - osobowość.
Pod koniec 2011 roku, gdy w TVP prezesem został Juliusz Braun, nowe kierownictwo "Wiadomości" zapowiedziało oszczędności. Zwolniona została dyrektor TVP 1 Iwona Schymalla, a szefowa "Wiadomości" Małgorzata Wyszyńska złożyła wypowiedzenie. Ziemcowi kończył się wtedy kontrakt. - Nie był pewny, czy mu go przedłużą. Ale mimo to na spotkaniu z nowymi szefami Jedynki [Andrzejem Godlewskim - przyp. red.] i "Wiadomości" [Karolem Małcużyńskim - przyp. red.] to Ziemiec nie bał się zadawać najostrzejszych pytań o rzetelność i obiektywizm - opowiada pracownik TVP.
Kontrakt mu przedłużono. Prowadził "Wiadomości" w TVP 1 i nadal był jedną z głównych twarzy tego programu. Przetrwał kolejnych dwóch prezesów TVP.
"Iść pod prąd"
W lutym 2014 roku na spotkaniu ze studentami na Uniwersytecie Warszawskim Krzysztof Ziemiec radzi młodym ludziom, jak powinni się zachowywać w trudnych sytuacjach: "Iść pod prąd". Powtarza to dwukrotnie.
W styczniu 2016 roku prezesem TVP zostaje Jacek Kurski, Ziemiec nie musi już chodzić pod prąd. Płynie z nurtem.
Gdy pod koniec ub.r. prawicowy dziennikarz Witold Gadowski wskazuje, kto jego zdaniem jest w TVP do natychmiastowego zwolnienia po zmianie władzy ("Wreszcie utnie się w telewizji publicznej wpływy komunistycznego klanu rodziny Kraśków"), Krzysztof Ziemiec zapytany przez "Presserwis", odpiera: "Nie mam ochoty tego komentować. Stoję z boku".
Od początku 2016 roku redakcję "Wiadomości" obejmują polityczne czystki, następuje desant dziennikarskiej młodzieży z TV Republika i TV Trwam. - W "Wiadomościach" wymieniono niemal wszystkich. Przyszli ludzie bez doświadczenia, za to z dużą miłością do nowej władzy. Ziemiec nie protestował. Chciał być miły dla wszystkich: dla tych, których wyrzucają, i dla tych, którzy przychodzą na ich miejsce - opowiada jeden z dziennikarzy, który obserwował te zmiany (potem też został zwolniony).
W styczniu od prowadzenia głównych wydań "Wiadomości" odsunięto Dianę Rudnik i szefa tego programu Piotra Kraśkę - przez tydzień wszystkie wydania dziennika o 19.30 zamiast niego prowadził Krzysztof Ziemiec, był jedynym prowadzących ze starej ekipy. Potem dołączyli do niego Danuta Holecka i Michał Adamczyk, ale to Ziemiec pozostał główną twarzą odmienionych "Wiadomości". - Krzysiek jest najbardziej rozpoznawalny i utalentowany. Ma w sobie "to coś" - przyznaje Jacek Gasiński, były korespondent TVP w Moskwie, który też stracił pracę, bo nie pasował do nowej koncepcji.
Jednak dziennikarze, którzy musieli odejść, sądzą, że to nie zdolności i doświadczenie uchroniły Ziemca przed gilotyną dobrej zmiany. - Pomogły mu konserwatywne poglądy, mimo że nigdy nie były skrajne. Ważniejsze były jego dobre kontakty z Kościołem. Często jest gościem imprez organizowanych przez organizacje kościelne - uważa jeden z byłych kolegów Ziemca z "Wiadomości".
Ale nawet on coś stracił, w lutym odsunięto go od prowadzenia programu "Woronicza 17" w TVP Info (dostał go Michał Rachoń). Przyjął to z pokorą.
"Nie uznaję nawalania w kogokolwiek"
Styczeń 2016 roku, w rozmowie z Fakt24.pl Krzysztof Ziemiec zapewnia: "Nie uznaję ani lizusostwa wobec przełożonych czy rządzących, ani też bezpodstawnego >>nawalania<< w kogokolwiek". Miesiąc później w głównym wydaniu "Wiadomości" Ziemiec informuje widzów TVP 1, że grafolog potwierdził autentyczność akt z teczek bezpieki znalezionych w domu Czesława Kiszczaka. Miało to dowodzić agenturalnej przeszłości byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Trwa właśnie nagonka rządu PiS i kibicujących mu mediów na Wałęsę i Polacy zastanawiają się, czy dokumenty na temat byłego prezydenta znalezione w domu Kiszczaka mogą być autentyczne. Ziemiec rozstrzyga tę sprawę, po czym okazuje się, że żaden grafolog nie badał dokumentów.
Lech Wałęsa przeprosin w "Wiadomościach" się nie doczeka, Ziemiec przeprasza, ale tylko na Facebooku, nazywając to, co się stało, "nadinterpretacją".
Na Facebooku pod przeprosinami Ziemca można było przeczytać komentarze w stylu: "Na antenie proszę to powiedzieć, a nie garstce facebookowych wyznawców. Żenada".
Wiosną negatywnym bohaterem PiS zostaje Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji. W maju Krzysztof Ziemiec dołącza do nagonki. W "Wiadomościach" zapowiada materiał, który szybko stanie się powodem krytyki i kpin z rzemiosła nowych dziennikarzy TVP. Tym razem widzowie oglądają, jak reporter "Wiadomości" Klaudiusz Pobudzin zaczepia wychodzącego z programu w TVP Info Kijowskiego i pyta go, czy boi się Mariana Kowalskiego (były wiceprezes Ruchu Narodowego) oraz czy płaci alimenty. Kijowski nie chce z nim rozmawiać, więc Pobudzin biegnie za nim do garderoby, nagabuje, potem blokuje drzwi wyjściowe z siedziby TVP Info. Zachowanie reportera "Wiadomości" budzi śmiech środowiska. Krzysztof Ziemiec, zapowiadając materiał Pobudzina w "Wiadomościach", stwierdza, że reporter stał się powodem "nieuzasadnionych oskarżeń w internecie".
"Nie brakuje mi odwagi"
W styczniu br. dla Fakt24.pl Krzysztof Ziemiec mówi: "Jestem na tyle dorosły, doświadczony, nie brakuje mi odwagi, a przede wszystkim kieruję się wewnętrznym imperatywem, który nie pozwoli mi zgadzać się na różne rzeczy bez protestu i sprzeciwu".
Bez protestu i sprzeciwu Krzysztof Ziemiec zapowiada we wrześniu br. zmanipulowany materiał Marcina Tulickiego z "Wiadomości" o marszu KOD. Wykorzystano tam słowa Adama Michnika: "Jeśli rząd Jarosława Kaczyńskiego nie będzie przestrzegał konstytucji, to obowiązkiem społeczeństwa jest odsunięcie tego rządu od władzy" - i zinterpretowano jako wezwanie do obalenia władzy. Dalszą część wypowiedzi Michnika ucięto i widzowie nie zobaczyli, że chodziło o odsunięcie od władzy w demokratycznych wyborach.
10 lipca br. Ziemiec bez protestu czyta zapowiedź do zmanipulowanego materiału o tym, co powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych podczas szczytu NATO w Warszawie: "Barack Obama ani nie wyraził zaniepokojenia, ani tym bardziej nie zbeształ polskiej demokracji". W swoim materiale "Wiadomości" ocenzurowały część wypowiedzi Obamy.
O "zbesztaniu polskiej demokracji" przez Obamę napisał "The Washington Post", a "The Wall Street Journal" zauważył, że "polski rząd spotkał się z nową falą krytyki z powodu działań mających na celu objęcie kontroli nad sądownictwem, tym razem ze strony Obamy". Także "The New York Times" wybił w tytule "Obama strofuje polski prawicowy rząd". I tylko Krzysztof Ziemiec widział to inaczej.
"Godzisz się firmować te świństwa"
Magda Jethon, dziś naczelna serwisu Koduj24.pl, już w lipcu br. nie wytrzymała firmowania przez swojego kolegę manipulacji "Wiadomości" i napisała do niego list otwarty. Nie ukrywała, że pchnął ją do tego materiał w "Wiadomościach", w którym podano, że KOD płaci władzom Warszawy za wynajęcie pomieszczeń w Pałacu Kultury i Nauki tylko 200 zł miesięcznie. Nazwała tę kwotę "wyssaną z palca". Zwracała się do Ziemca jako do kolegi, którego zna od 22 lat, z których osiem przepracowali razem w Trójce. Jethon, była dyrektor tej rozgłośni, pisała: "I choć ostatnio firmujesz rzeczy złe i nieprawdziwe, akceptujesz tandetne dziennikarstwo, to jednak piszę do Ciebie (co do pozostałych członków zespołu >>Wiadomości<< nie mam złudzeń), bo mam nadzieję, że tylko Ty, osoba, której ta władza ufa, możesz sprzeciwić się nieuczciwym praktykom stosowanym przez TVP". I dodała: "Krzysiu, nie mogę uwierzyć, że godzisz się firmować te świństwa".
"Gotowy bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia"
A jeszcze w grudniu ub.r. na gali Grand Press 2015, gdy stał na scenie wśród sześciorga laureatów konkursu Dziennikarz Roku, mówił: "Hołduję dziennikarstwu absolutnie już dziś niemodnemu. Nie mam z góry jakiejś tezy, którą chcę udowodnić".
Blisko rok później jako prowadzący "Wiadomości" zapowiada kolejny z serii materiałów uderzających w polskie organizacje pozarządowe. W serwisie prawie przez tydzień zarzucano im, że pracują w nich prominentne osoby związane z poprzednią władzą. Dzięki temu organizacje te miały mieć łatwiejszy dostęp do publicznych pieniędzy. Przedstawiciele organizacji pozarządowych protestowali, protestowała też prawicowa blogerka Kataryna: "Współczuję Krzysztofowi Ziemcowi, mam nadzieję, że firmowanie tego się przynajmniej opłaca". Potem dodała: "Rzeplińska mu pomagała debaty przygotowywać. A on czyta z kamienną twarzą".
Po tym jej wpisie na Twitterze rozpętała się burza, zarzucano, że Krzysztof Ziemiec mógł być manipulowany przez Różę Rzeplińską, córkę prezesa Trybunału Konstytucyjnego, gdy przygotowywał się do debaty Komorowski-Duda.
Dziś Kataryna, czyli Katarzyna Sadło, prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, tłumaczy, że trudno jej było uwierzyć, iż Krzysztof Ziemiec nie wie, że współpraca organizacji pozarządowych z mediami nie polega na indoktrynacji dziennikarzy. - Krzysztof Ziemiec przecież sam mógł opowiedzieć, czy i jak był manipulowany - mówi blogerka.
Twarz Ziemca jako wykonawcy propisowskiej propagandy w "Wiadomościach" trafiła już nawet do satyry. "Niestety przekaz dnia nie zawierał instrukcji, jakie dalsze informacje mamy przekazywać dzisiaj państwu" - mówi Krzysztof Ziemiec, sparodiowany w filmiku na YouTube przez Jacka Fedorowicza. W podobny sposób w latach 80. Fedorowicz wyśmiewał "Dziennik telewizyjny". Pytany, dlaczego znowu pokusił się o taką parodię, odpowiada, że obserwuje nasilenie kłamstwa i propagandy.
Czy to możliwe, że Krzysztof Ziemiec nie widzi, w czym bierze udział? Jacek Gasiński, były korespondent TVP w Moskwie, nie wierzy, że Ziemiec czyta przed kamerami coś, z czym się absolutnie nie zgadza.
Dlatego Ziemiec zrobił coś, co wyglądało na akt desperacji, by udowodnić, że ma swoje zdanie. 21 października 2016 roku opublikował w dodatku do "Rzeczpospolitej" "Plus Minus" tekst pt. "Dobra zmiana hoduje tępych koniunkturalistów". Podsumowywał w nim rok rządów PiS. I zakwestionował sporą część tego, co pokazuje od niemal roku w "Wiadomościach". "Nastąpił szturm ludzi związanych z władzą na lukratywne i wpływowe stanowiska (zjawisko tzw. Misiewiczów) - co gorsza, wielu polityków rządzącej partii nie widzi w tym nic złego. Czy w ten sposób działać powinno ugrupowanie obiecujące realną zmianę, także etyczną?" - pisał Ziemiec. A dalej zauważał: "Władza woli otaczać się ludźmi niedouczonymi, ale pokornymi, gotowymi bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia. W pochodzących ze >>starego rozdania<< pracownikach widzi tylko wrogów, którzy będą stawiać tylko opór >>dobrej zmianie<<".
Pojawiły się uwagi, że Krzysztof Ziemiec próbuje tym tekstem ratować swój wizerunek. "Rozczarowałem się. Bo hucznie zapowiadanym tekstem Ziemiec idzie jeszcze o krok dalej w kopiowaniu peerelowskiej propagandy. Parafrazując słynny pezetpeerowski slogan: >>Socjalizm - tak, wypaczenia - nie<<, wraca na ścieżkę >>Polityki<< z lat 70., która martwiąc się problemami Gierka i jego ekipy, zainicjowała akcję >>dobry fachowiec, ale bezpartyjny<< - napisał w "Gazecie Wyborczej" Jacek Żakowski, publicysta "Polityki".
Są jednak tacy, których Ziemiec swoim tekstem przekonał. - To ważny gest. Nie można walić w ludzi, którzy wykonują takie gesty - uważa Grzegorz Sroczyński, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Jakie są więc prawdziwe poglądy Krzysztofa Ziemca na politykę i dziennikarstwo? On sam nie chce o tym rozmawiać. - W obecnej sytuacji nie chcę się wypowiadać ani tłumaczyć. Cokolwiek bym powiedział, zostanie wykorzystane przeciwko mnie. Pracuję w takich warunkach, jakie są. Nie jestem żadnym szefem ani prezesem, więc nie będę się za nich tłumaczył. Ja już nawet o pogodzie wolę się nie wypowiadać. Nie jest łatwo - tymi słowami Ziemiec odmawia spotkania.
Przegapił dobry moment?
Wieloletni dziennikarz TVP, który pracował z Ziemcem: - Krzysiek chodzi jak zbity pies. On wcale nie ma silnej pozycji w "Wiadomościach". Tam rządzi Marzena Paczuska. Dla szefostwa Ziemiec jest splamiony wcześniejszą pracą w "Wiadomościach" dla zdrajców ojczyzny. A dla reszty Polaków propagandystą. Idzie na kompromisy, ale nic nie zyskuje, tylko traci. Nie ma ruchu.
Z relacji dziennikarzy, którzy jeszcze niedawno obserwowali pracę Ziemca w "Wiadomościach", wynika, że rzeczywiście nie jest zaangażowany w kształtowanie programu. - Robi tylko tyle, ile zrobić musi. On nigdy nie wtrącał się w pracę dziennikarzy przygotowujących materiały. Bardziej przygotowuje się do rozmów, które nadawane są po "Wiadomościach" - opowiada jeden z byłych dziennikarzy "Wiadomości".
Inny dziennikarz, który zna Ziemca: - On wiedział, że zmiany nastąpią, ale nie przypuszczał, że aż tak dalekie. Czekał, jak będzie się rozwijała sytuacja. I przegapił dobry moment, gdy mógł odejść.
Wszędzie by sobie poradził
Ci, którzy rok temu stali z nim na scenie jako finaliści konkursu Dziennikarz Roku, chwilę się zastanawiają, gdy pytam ich o Krzysztofa Ziemca. Nie chcą go urazić. - Dawanie twarzy "Wiadomościom" kompromituje. Ale uważam, że jest w tym wartość, iż zostali w tych mediach jeszcze ludzie tacy jak Ziemiec. "Wiadomości" są obecnie tak nieporadnie robione, że aż śmieszne. Ziemiec, jeżeli jest konserwatystą, musi sobie zdawać sprawę z tego, że ten program robi źle sprawie, za którą stoi - ocenia Grzegorz Sroczyński z "GW". - Myślę, że on ma wielki dylemat, a sytuacja z czasem staje się dla niego coraz trudniejsza - dodaje.
Konrad Piasecki z Radia Zet, który został Dziennikarzem Roku 2015, uważa podobnie: - Każdy doskonale widzi, co się tam dzieje, i każdy musi we własnym sumieniu sobie odpowiadać, czy to jest zgodne z jego poglądami i na tej podstawie podejmować decyzje.
"Pamiętam wydanie >>Wiadomości<<, w których uroczyście zakomunikowano powrót p. Ziemca na antenę po dłuższej nieobecności związanej z nieszczęściem, jakie go spotkało - pożarem - i koniecznością rehabilitacji. Mimo iż nie był fanem PO, miejsce w zespole >>Wiadomości<< na niego czekało, był serdecznie przyjęty z powrotem. I tak powinno być. Tym bardziej dziwi, jak teraz się zachowuje wobec dawnego zespołu i nas - dawnych widzów wiadomości. Wielu Polaków już nigdy nie będzie chciało oglądać żadnego programu informacyjnego, który poprowadzi ten człowiek" - napisał internauta na forum Wyborcza.pl.
Magda Jethon należy do tych, którzy określają Ziemca jako postać tragiczną. - Krzysztof nie musiał się na to godzić. To świetny dziennikarz i wszędzie by sobie poradził - uważa Jethon.
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]


2015.08.19 13:51 4pietrowydrapaczchmu Czy JOW w Polsce do dobry pomysł?

Czym są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze? Jak działają? Zwykłemu Polakowi trudno odpowiedzieć na to pytanie bo w Polsce zamiast porządnej merytorycznej dyskusji mamy propagandę.
Na JOW składają się w zasadzie tylko 3 punkty: 1. Kraj zostaje podzielony na tyle okręgów, ile jest mandatów do obsadzenia przy czym okręgi te dzielone są po równo wg liczby uprawnionych do głosowania. 2. Każda z partii/komitetów wystawia tylko jednego kandydata. 3. W każdym okręgu kandydaci rywalizują o jeden tylko mandat – dostaje go kandydat, który dostanie najwięcej głosów wyborców.
Wszystko inne to dodatki. Dodatkami są np odwołanie polityka, odpowiedzialność majątkowa, brak immunitetu, referenda, limity na reklamę, brak finansowania partii z budżetu. Opcje te można dodać lub odjąć od każdego systemu wyborczego. Również do obecnego.
Zatem co gdyby do obecnego systemu wprowadzić np. zasady: - nie ma rozróżnienia na listy wyborcze i nie ma pozycji na liście (numerów) - zmniejszyć limity podpisów do zebrania, pozycji na liście do wypełnienia - znieść ustawę kwotowo-parytetową (która to naprawdę bardzo daje sie we znaki małym partiom) - osoba startująca z danego okręgu musi od dłuższego czasu w nim mieszkać (by znać potrzeby lokalnej ludności i problemy które trzeba rozwiązać) - możliwość odwołania polityka, odpowiedzialność majątkowa, brak immunitetu - politycy nie mogą zmieniać partii w trakcie kadencji - obligatoryjne i wiążące referenda - kategoryczna równość w mediach (gazetach, radiu i telewizji) - tyle samo reklam i czasu antenowego (bez promocji w mediach i pieniędzy na nią nawet w JOWach jest bardzo ciężko sie przebić)
Co wtedy? Czy obecny system nadal byłby taki zły i trzeba by wprowadzać JOWy?
Także potrzebna jest prawdziwa debata. Wg mnie najpierw trzeba ustalić punkt po punkcie wady obecnego systemu i zastanowić sie nad nimi. Co da sie zmienić i w jaki sposób a co nie. Potem zebrać wszystkie ciekawe ordynacje wyborcze i również ustalić ich wady oraz zalety. Dopiero wtedy będzie widać co dla nas jest najlepsze. Nie podoba mi się wciskanie na siłę jednego systemu jeśli nie znamy innych ciekawych. Tym bardziej w taki nachalny sposób w jaki to robią zwolennicy JOW w stylu angielskim.
Poza tym dwa najważniejsze (moim zdaniem) pytania dotyczące JOW: 1. Podobno JOW odrzuca skrajności i często wygrywają "ludzie środka". Zatem kandydat który proponuje konkretne zmiany np. reformę KRUS, emerytalną czy ograniczenie liczby urzędników nie ma szans bo zostanie przez te środowiska zablokowany (osoby z tych środowisk bedą głosować na oponenta tak jak dziś głosują za PO i PIS). Więc skoro w JOW wygrywają kandydaci populistyczni to jak Polska ma sie z nimi zmienić? 2. Wszyscy wiemy że Polska potrzebuje głębokich zmian. Tego nie zapełnia nam obecnie rządzący. Zatem czy w JOW małe partie/politycy niezrzeszeni summa summarum będą miały łatwiejszą czy trudniejszą drogę do objęcia władzy? Osobiście wydaje mi sie że znacznie trudniejszą. Nawet jeśli zmniejszy im sie obszar oddziaływania kampanii do małego okręgu.
Na podstawie argumentów zwolenników JOW:
- Obecnie obywatele nie mogą startować w wyborach (lub mają to znacznie utrudnione). To kłamstwo. Jest mnóstwo małych partii z postulatami których kandydat może się zgadzać a one chętnie go przyjmą bo muszą zapełnić listy wyborcze. Obecnie małym partiom jest tak ciężko że dają nawet ogłoszenia do gazet lub robią to z łapanki. Mają nap[rawdę olbrzymie problemy z zebraniem odpowiedniej ilości chętnych. Wcale nie jest tak wiele osób które faktycznie palą się do startowania. Nie jest im łatwo bo muszą zebrać aż 920 osób. Szczególnie kobiet (parytety są olbrzymim utrudnieniem dla małych partii). Znalezienie kobiety chcącej startować to skarb. A to wszystko w ramach tylko jednaj partii! Demokracja Bezpośrednia dla przykładu ma bardzo duże kłopoty aby zebrać odpowiednia grupę swoich przedstawicieli do jesiennych wyborów. A to przecież partia z którą prawie każdy może się utożsamiać. Poza tym często tworzą się listy bezpartyjnych. Poza tym w JOW byłby taki kandydat skazany na siebie a w partii, organizacji, zrzeszeniu czy innym tworze może liczyć na pomoc.
- Będzie mógł startować każdy obywatel... po wpłaceniu zaliczki (w propozycji Ruchu JOW jest to 10 podpisów + kaucja na poziomie pensji minimalnej zwrotna po wyborach jeśli przekroczy bodaj 2%) Już teraz może. Naprawdę trzeba „mieć zły dzień” by wierzyć że ktoś kto nie jest w stanie zebrać powiedzmy 5000 podpisów po zebraniu 10 nagle wystartuje w wyborach i zbierze tyle głosów by je wygrać (czyli 30 do 50% głosów z okręgu). Z czego? Bez środków na kampanie i bez wsparcia mediów. Dodam więcej. Ta kaucja zabierze mu cześć pieniędzy które mogły by mu się w tym czasie przydać. Uszczupli jego budżet na ten ważny w końcu czas.
-Ok Ale skoro może startować każdy zebrawszy tylko 10 głosów od rodziny to Kandydatów również może być wielu. I tu jest kolejny słaby punkt zwolenników JOW którzy twierdzą że ograniczają one ilość kandydatów i dzięki temu ta garstka jest wtedy bardziej znana. Przytłaczająca większość osób nie wie absolutnie nic o kandydacie na którego POSZLI ZAGŁOSOWAĆ! Większość osób głosuje na tego kogo zobaczy na plakatach, kto jest najbardziej rozpoznawalny, z ... właściwej partii i kompletnie nie czytają jego „CV” lecz polegają na tym kto coś tam im szepnie lub na tym co powiedzą w TV. Ale załóżmy że jakiś miejscowy Polityk wejdzie do sejmu. Co on tam jeden samiutki orzeszek zdziała? Chyba tyle co Korwin w europarlamencie – tyle jego że sobie przemówi z ambony. W innych krajach które wprowadziły JOW na początku faktycznie chętnych mogło być więcej jednak juz po pierwszych wyborach zapał ludzi się studził.
Także 1 postulat koronny jest co najmniej śmieszny bo co po tym zwykłemu obywatelowi? Zwykły obywatel nie będzie chciał startować a ten który chce już teraz ma sporo możliwości.
Im więcej antysystemowców tym większe rozproszenie głosów elektoratu na wiele podmiotów i mniej szans że uda im się wejść do rządu w obecnej postaci wyborów (czyli przy 5% poparcia) a co dopiero przy JOW Angielskim (w Australijskim trochę łatwiej). Przypominam że właśnie dlatego ostatnimi czasy podziemnaTV promowała połączenie sie wszystkich partii Antysystemowych w jedną i start z jednej listy do wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Dlatego za nieporozumienie uważam promocję bezpośredniości i czynnego prawa wyborczego. To tylko rozdrobni jeszcze poparcie dla tych partii. Ci co głosują na PIS czy PO nadal będą a nie głosować natomiast poparcie dla mniejszych partii będzie jeszcze bardziej podzielone dla szkody na rzecz Polski i zmian jej potrzebnych.
Ok Ale powiedzmy że do sejmu jakimś cudem dostała sie spora grupa bezpartyjnych (np 20% składu). Nie było by łatwo stworzyć rząd który przetrwa kadencje. Ile lodów trzeba by ukręcić dla bezpartyjnych aby ci zgadzali się na nasze postulaty? Łapówka za łapówką. Rząd byłby niestabilny więc Polska była by politycznie niestabilna a mediach było by jeszcze mniej prawdziwych informacji a więcej tematów zastępczych i afer (jak to się nie mogą dogadać). Opozycji będzie jeszcze łatwiej kopać dołki i osłabiać w ten sposób Polskę. Wystarczy przypomnieć sobie czasy rządów PIS, Samoobrony i LPR z 2016 roku. W Anglii czy Australii może działa to dobrze jednak trzeba pamiętać że oni mają inna klasę polityczną i inne wpływy a Polska to poligon dla Niemiec, Rosji i USA i że tak naprawdę komuna sie u nas trzyma bardzo dobrze. To co w innych państwach działa dobrze na naszym podwórku może działać fatalnie.
Jednak oczywiście takiego rozdrobnienia nie będzie gdyż JOW doprowadza do dwupartyjności. Zresztą sam Kukiz przyznał że JOW prowadzą do systemu dwupartyjnego: https://www.youtube.com/watch?v=2NteZIQPDsk&feature=youtu.be&t=840 (ps. Zobaczcie jak Kukiz zgrabnie zmienił temat i z rozmowy na argumenty przeskoczył na gatkę o dzieciach i dobra kraju) Zresztą nie tylko on. To samo przyznają Korwin i Kaczyński. Zastanawiam się gdzie w tym są zmiany których tak w Polsce potrzebujemy. To zabetonowanie sceny politycznej. Doprowadzenie do systemu dwupartyjnego czyli https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Duvergera Bo co z tego że każdy będzie mógł startować jeśli bez zaplecza, bez pomocy, bez finansów i bez dostępu do mediów nie będzie miał szans na wygranie w swoim (niby małym) okręgu? Wygra tylko celebryta taki jak Kukiz lub jakiś lokalny "baron" bo nikt nie będzie chciał głosować na kandydata nieznanego którego widzi pierwszy raz na oczy.
- Aktualnie ¾ wszystkich osób zasiadających w sejmie pochodzi z 2 pierwszych miejsc z list wyborczych. Dzięki JOWom te wszystkie partyjne aparatczyki zostaną wymiecione. Ok A kto obecnie zabrania głosowania na niższe miejsca? Nawet w tym systemie wygrywa ten kto dostaje najwięcej głosów z listy. Równie dobrze może być z miejsca 10. Ale ludzie głosują i będą głosować na znane twarze. Chyba ze wreszcie się zreflektują ale do tego wcale nie trzeba zmieniać ordynacji lecz edukować ludzi. Przypominam. To od nas zależy kto wchodzi do sejmu. Wcale nie musimy głosować na klakierów politycznych z 1 czy 2 miejsc ale to robimy. Jeśli teraz to robimy to dokładnie to samo będzie przy JOW tyle że wybór klakierów będzie mniejszy. Przecież przy JOW będzie dwubiegunowość i kandydat na którego mamy głosować i tak będzie wybierany przez partie a duże partie i tak wygrają. Mali nie będą mieli szans. Niektórzy twierdzą że oddanie głosu na mła partię jest głosem straconym. Jeśli teraz jest to co dopiero mówić o JOWach.
- Posłowie będą zależni od nas a nie od szefów partii. To bujda. Jeśli polityk nie wywiązuje się ze swoich obowiązków to w Anglii podobno następnym razem nie jest wybierany. A jak jest teraz w PL? Jeśli ludzie są mu przeciwni to partia wystawia innego kandydata. I dokładnie to samo dzieje się w Anglii, Kanadzie czy USA i partie się nie zmieniają. Potrzeba by w Polsce duzo czasu aby jedna z tych 2 partii została zamieniona przez inną. Tym bardziej że JOWy bardzo mocno promują duże partie z wielkimi funduszami.
Jednak w JOW partia faktycznie musi dbać o kraj i postulaty społeczeństwa - i nawet jeżeli zostają dwie przeciwstawne partie - to one muszą prezentować program zgodny z jak największą częścią społeczeństwa i działać na jego rzecz - inaczej zaczynają tracić poparcie na rzecz konkurenta. Jednak czy chcemy mieć u siebie system dwupartyjny jak w USA? Oczywiście nas i USA nie powinniśmy porównywać gdyz są to zupełnie inne podłoża polityczne i historyczne i jak wspomniałem w każdym kraju JOW mogą mieć inny bieg jednak wiecie że w USA oprócz partii Demokratycznej i Republikańskiej istnieją tez inne? Jakoś trudno im sie przebić nieprawdaż? W Polsce mogło by sie zdarzyć rzecz podobna i duże partie (lub partia) mogły by panować naprawdę długo (wspomniany efekt głosowania na lepsze zło które ma większe szanse pokonać to gorsze zło zamiast na inne lepsze rozwiązania). Już teraz tak mamy a wyobraźmy sobie że małym partiom w JOW jeszcze trudniej się przebić. Nie mogą nawet wykorzystać efektu stopniowego zwiększenia popularności bo jest mniej widoczna niz teraz. Przykładowo jeśli teraz partia w jednych wyborach zdobędzie 2% drugich 4 potem 5 dalej 7 to w sondażach widać wzrost i ludzie zastanawiają sie nad zagłosowaniem jako realnej alternatywie (skorzystał na tym Kukiz) natomiast w JOW jest to mniej widoczne bo i tak do wygrania w okręgu sporo brakuje więc trudniej sie przebić.
*- W systemie proporcjonalnym większość posłów wchodzi na plecach lokomotyw. * W systemie większościowym też większość wchodzi na plecach lokomotyw bo zostają wybrani tylko dlatego, że reprezentują daną partię (która jest utożsamiana z liderem). Mali, niezależni kandydaci nie mają szans konkurować z dużymi partiami.
- JOW przenosi nacisk z lojalności wobec centrów partii na lojalnością wobec lokalnego okręgu , a partyjni wodzowie tracą podstawowy mechanizm czynienia wybrańców narodu uległymi ("uważaj, bo nie znajdziesz się na listach"). Nawet jeżeli JOW doprowadziłyby do powstania systemu dwupartyjnego, to byłyby to już inne, mniej wodzowskie partie niż obecnie." Tylko ze nikt nie wie jak to będzie wyglądało w Polsce a gdy już wprowadzimy te JOW i okażą sie klapą dla obywateli to już tak łatwo nie cofniemy tej ordynacji.
Jeśli zarządowi partii nie podobały by się działania polityka i próbowali by go usunąć lub zastraszyć mógłby powiedzieć im: „a całuj mnie tu i tam. Ja mam za sobą swój okręg wyborczy, to mnie tam wybrali”. Taki polityk musi wiedzieć że część jego elektoratu (zapewne bardzo duża część) głosowała na niego tylko dlatego gdyż wywodził sie z danej partii. Zresztą odwrotnie tez bywa lecz rzadziej. Pewnie zdarzy sie czasem że jakiś polityk zasłuży na swoje zaufanie i wyborcy pójdą za nim gdy ten wyjdzie z partii jednak zwolennicy JOW twierdzą że będzie tak zawsze i wszędzie oraz że pójdą za nim wszyscy (a przynajmniej to właśnie sugerują). Mogą oni oczywiście dawać przypadki pojedynczych polityków jak np. Churchill jednak to będą przypadki specjalnie wyselekcjonowane tylko po to by potwierdzić swoją tezę. Sugerował bym raczej zebranie wszystkich tego typu wydarzeń i wyciągnięcie konkretnych wniosków.
oraz… „Każdy człowiek ma inne poglądy polityczne. Partie to organizacje zrzeszające ludzi o podobnych poglądach (w teorii). Jest to pewien sposób kategoryzowania ludzi względem wartości jakie wyznają. W sytuacji gdy głosujesz na konkretnego człowieka jest trudniej. Raz, że musisz poznać jego poglądy a dwa, że w Twoim okręgu może nie być nikogo, kto by miał taki sam pomysł na państwo co Ty. Jeszcze jest inna opcja - ktoś taki może być, ale z racji tego, że głosi niepopularne hasła (np. koniec z zasiłkami) to zagłosuje na niego niewiele osób. Jeżeli będzie ich mniej niż 50% to głosy na tę osobę są zmarnowane. W rezultacie w sejmie będą zasiadali posłowie a ich poglądy nie będą odzwierciedlały poglądów społeczeństwa.”
Bardzo możliwe jest że nasz kraj podzieli się na okręgi PiSowskie, POwskie, oraz kilka okręgów przechodnich. Dokładnie to dzieje się w US czy UK. Istnieje tam dość duża liczba okręgów w których nie opłaca się nic robić bo i tak wygra dana partia. Bo w JOWach jest wszystko albo nic, nie ma znaczenia czy jako drugi miałeś 30%, czy 5%. I tak masz 0% bo byłeś drugi. To jeszcze bardziej zniechęci ludzi do polityki. "Teraz każdy głos się liczy - jeśli chociaż trochę więcej wyborców PiS pójdzie w Szczecinie zagłosować to mogą wywalczyć dodatkowy mandat. W JOWach nie mieliby szansy na nic więc jaki byłby sens ich wychodzenia z domu? PO tam nie przebiją ale w obecnym systemie mogą chociaż powalczyć o inne proporcje. W systemie proporcjonalnym każdy głos się liczy. Ma znaczenie to czy PO wygra mając 90% czy 60% czy 30%. W JOWach nie ma to absolutnie żadnego znaczenia więc jeśli jakiś okręg jest "safe" dla danej partii to jej przeciwnicy nie mają powodu, żeby w dniu wyborów ruszyć się z domu"
- Gdy dana partia wygrywa i rządzi samodzielnie (bez koalicjanta) to wszystkie niepowodzenia spadają na jej barki. Nie może się zasłonić brakiem zgody koalicjanta. To dobrze ale w ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy bardzo dużo afer które Tusk jako szef rządu brał na klatę a PO? PO nadal ma spore poparcie. Tu chyba więc sprawdza się zasada że co dobre gdzie indziej wcale nie musi być dobre u nas. Mamy inne warunki, inna kulturę społeczną i innych wyborców i długo się jeszcze to nie zmieni.
- wyborcy na drugi dzień po wyborach wiedzą jak wygląda rząd który może normalnie pracować. Teraz po wyborach trwają targi z koalicjantem a w JOW targi trwają przed wyborami (juz wspominałem). To dobrze bo głosujący przynajmniej wie co dane partie ustaliły. Tylko czy po wyborach bedzie to przestrzegane? Mieszkamy przecież w Polsce a nie Anglii.
- W Polsce istnieją powiaty które nie mają w sejmie swojego posła natomiast taka Warszawa ma ich dużo za dużo. To okręgi JOW nie dzieli się czasem wg liczby mieszkańców? "Kraków będzie podzielony na 10 okręgów, Warszawa na 20 ale posłów i tak będą z tych miast dużo. Za to okręgi na prowincji to będą całe powiaty albo nawet ich grupy (najmniejsze powiaty mają po 20 tys. ludności). Czyli podział na JOWy kompletnie nie będzie odpowiadał realnym podziałom społeczno-geograficzym. A zwycięzca może być tylko jeden. Wielomandatowe duże okręgi są w stanie jakoś-tam oddać zróżnicowanie (także terytorialne) poglądów ich mieszkańców. Jednomandatowy okrąg złożony z kilku powiatów będzie trwale wykluczał niektóre z nich.
Poza tym symptomatyczne jest, że piewcy JOWów tak bardzo skupiają się na procedurze wyboru kandydata, że zapominają o prostym fakcie: wyborcy zależy na tym, by mieć możliwie realny wpływ na władzę. A ten realizuje się nie przez wybór posła ale przez to co ów poseł może zdziałać w sejmie. A w sejmie działają partie (ew. ich frakcje), a nie jednostki. Cóż z tego, że wybiorę sobie wybitnego posła, skoro w realnym działaniu nic nie będzie znaczył?
W sytuacji JOW wyborcy mogli by od takiego swojego posła czegoś oczekiwać a teraz nie mogą. Innymi słowy poseł mógłby przekupywać ludzi np. wybudowaniem drogi co dzieje się w Anglii czy USA i wcale nie jest takie złe bo co prawda ludzie dostają ochłapy za głos ale przynajmniej coś dostają dla swojego okręgu a obecnie nie mogą żądać niczego. To trzeba zmienić.
Tylko czy w sytuacji w której trzeba uzdrowić Polskę (prawo, gospodarkę, szkolnictwo i wiele innych rzeczy na poziomie kraju) warto jest się rozmieniać na drobne dostając coś w swoim okręgu podczas gdy w Polsce będzie działo się źle?
Poza tym.. Czy dobrym jest gdy partia która posiada kilkanaście % poparcia w Polsce jednak nie skupione w kilku okręgach lecz rozproszone po całym kraju nie dostaje się do sejmu? Bo taka sytuacja może się zdarzyć. W zasadzie zdarza się w Anglii. Dlatego duża część obywateli Wielkiej Brytanii jest przeciwna JOW. Czemu? Np. w ostatnich wyborach UKIP zebrał 13% głosów społeczeństwa (4mln głosów) i zamiast 80 mandatów (gdyby mieli nasz system proporcjonalny) zdobył 1 (tak jeden) mandat do izby gmin. To jest ta sprawiedliwość? Czy posiadanie własnego posła ze swojego okręgu jest bardziej sprawiedliwe niż anulowanie głosu kilkunastu procent społeczeństwa? A mówię tu tylko o jednej partii.
Dodatkowo ważną kwestią jest co wyborcze dostosowanie granic okręgów co w Polsce na pewno doprowadzi do wielkich sporów lub Gerrymanderingu. Nie będę sie tu rozpisywał i odeśle do filmiku z YT który opisuje tą wadę JOW (można włączyć polskie napisy): https://www.youtube.com/watch?v=YcUDBgYodIE Obrazek po polsku: http://i.imgur.com/av0xL3f.jpg
Podsumowując: "Wszystkie systemy wyborcze mają swoje wady, dziwactwa i anomalie. JOW-y są fajne ze względu na prostotę i mocny związek wyborcy z wybieranym ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy przyjrzeć się bliżej to już nie jest tak różowo. Rozproszone geograficznie głosy są nadreprezentowane. Lokalnie mocne ugrupowania są nad reprezentowane. Głosy lokalnych mniejszości są tracone. System jest też wrażliwy na manipulowanie granicami okręgów. Z praktyki (USA czy Anglia) widać, że preferowany jest duopol dużych partii.”
Na koniec link do najlepszej moim zdaniem strony tłumaczącej JOW (inne to sama propaganda) http://stv.org.pl/o-systemach-wyborczych/systemy-wiekszosciowe-jow/ A czemu jestem przeciwny STV i innym tego typu odmianom jak np. ordynacja ocenowa? https://pl.wikipedia.org/wiki/Ordynacja_ocenowa STV to bardzo dobra ordynacja jednak stwarza ogromne miejsce na machinacje wyborcze. PKW nie potrafi policzyć głosów z jednej tury a policzy z kilku na raz? Ufamy że PKW dobrze policzy głosy? Ja nie. To są za bardzo skomplikowane ordynacje by u nas je wprowadzić.
submitted by 4pietrowydrapaczchmu to Polska [link] [comments]


KTO Z TEAM X CI SIĘ NAJBARDZIEJ PODOBA? Jaka muzyka podoba ci się najbardziej? bombardowca - YouTube To co kobiety lubią najbardziej :)  Wielka WYPRZEDAŻ skinów  League of Legends Jaka Muzyka podoba ci się najbardziej? - YouTube cs go PL 10 niesamowitych konceptów Lamborghini - #100 TOP10 Świnka Peppa-YOUNGCZUUX O co ci chodzi

Nasze Programy - TBN Polska

  1. KTO Z TEAM X CI SIĘ NAJBARDZIEJ PODOBA?
  2. Jaka muzyka podoba ci się najbardziej?
  3. bombardowca - YouTube
  4. To co kobiety lubią najbardziej :) Wielka WYPRZEDAŻ skinów League of Legends
  5. Jaka Muzyka podoba ci się najbardziej? - YouTube
  6. cs go PL
  7. 10 niesamowitych konceptów Lamborghini - #100 TOP10
  8. Świnka Peppa-YOUNGCZUUX O co ci chodzi
  9. Tomasz Knapik, filmy dla dorosłych, przekleństwa, picie i tajemnice pracy lektora Wywiad i wyzwania.

RASPUTIN - Vladimir Putin - Love The Way You Move (Funk Overload) @slocband - Duration: 3:59. Pace Audio Recommended for you JEŚLI DAMY RADĘ I WBIJEMY 100 SUBSKRYBCJI TO ODRAZU ORGANIZUJE KONKURS. Jeden z najbardziej znanych polskich lektorów Tomasz Knapik i jego wywiad dla Kilen TV. Czy lektor może robić trzy rzeczy na 'p' ? Jaki pan Tomasz ma pseudon... Created by InShot:https://inshotapp.com/share/youtube.html Nie zapomnij zostawić suba i łapki w górę na tym kanale Nie długo nowy film Uwaga!!! Najpierw Popatrz uważnie na rysunki czołgów i potem dopiero zagłosuj, który podoba Ci się najbardziej Nic nie głosuj zanim nie obejrzysz ! 1. https:... TV Shows News Live ... DISCORD Nowy najlepszy program do gadania i pisania. https: ... który podoba Ci się najbardziej Nic nie głosuj zanim nie obejrzysz ! 1. KTO Z TEAM X CI SIĘ NAJBARDZIEJ PODOBA? CZAREK CZARUJE. Loading... Unsubscribe from CZAREK CZARUJE? ... MaturaToBzdura.TV 205,139 views. 13:22. Iluzjonista Just Edi w 'Mam Talent!'! Co ... Jeżeli mój film Ci się podoba zostaw subskrybcję, aby być na bieżąco z nowymi odcinkami! Oraz lajka, żeby pokazać mi, że podoba Ci się to co robię. ... Program Soraka and Lissandra ... Dziś czas na koncepty Lamborghini. Który podoba Ci się najbardziej? Z jaką marką zmierzyć mam się następnym razem? Scenariusz, moderacja i montaż: Łukasz Zaczyński Zapraszamy do ...